Blue velvet

W końcu udało mi się oderwać od bohaterów książki. Tym razem posłużyłam się jednym ze starszych szkicy. Wciąż szukam swojej metody w cyfrowym malowaniu. Pierw szkic na kartce, a potem Photoshop? A może lepiej wykonać całą pracę markerami, kredkami i co tam jeszcze wpadnie w ręce? Odręczne ilustracje mają w sobie jakiś inny wydźwięk, nie można ich tak po prostu zeskanować i liczyć na ten sam efekt w wersji na monitorze. Trzeba poczuć ten klimat, dotknąć i dać się ponieść papierowej woni.

Nie mniej jednak tym razem zostałam przy opcji cyfrowej, chcąc wypróbować nowy tablet ekranowy. Różnica w komforcie pracy jest nie do opisania. Pokazało mi to nowe drogi i natchnęło do działania. Wkrótce więcej z tych natchnień.

♠ ♠ ♠

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *